Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Rozdział II : Co się zdarzyło jeden raz....


Rozdział II : Co się zdarzyło jeden raz....

16:29:13 18/07/2011

Ponura choć wiosenna noc ustąpiła powoli miejsca porankowi.
Słońce na dobre umościło się na niebie rozganiając chmury i zalewając zielone wzgórza Walii ciepłem swoich promieni.Dziedziniec posiadłości skąpany w słońcu był pełen życia. Białowłosy Rosjanin po raz kolejny tego ranka uniknął ciosu kamieniem wymierzonego prosto w jego twarz.
-Natasha po raz kolejny udowodniłaś,że jesteś rozbuchaną emocjonalnie łowczynią demonów...-elfica była zupełnie znużona humorami Rosjanki.
Rudowłosa nieprzejęta leżała wyciągnięta na gałęzi sędziwego drzewa.
-Meree może byś mi tak pomogła zamiast obserwować ,co?-jęknął Siergiej po raz kolejny uchylając się przed kamieniem.
Irlandka najcelniej jak potrafiła rzuciła czymś w stronę białowłosej.
Ta runęła bezwładnie na ziemię.
-Po robocie.-zaśmiała się perliście.- Mogłam to zrobić wcześniej.-przyznała w końcu  patrząc na nieprzytomną dziewczynę.
-Co jej zrobiłaś?-burknął cicho Siergiej.
-Oh~.Zupełnie nic.-westchnęła pokazując Ruskowi małą igłę w szyi  jego siostry.
-No nie gadaj...czy to jest...Igła snu?-spytał marszcząc boleśnie nos.
-Owszem...weź ją lepiej w lochach zamknij...i nie wyjmuj igły.-Poinstruowała układając się ponownie w koronie drzewa.

Nastała cisza. żadnych krzyków czy zgrzytów.
Zupełna cisza. Meree leżąc na gałęzi usłyszała głos brata.

-Matt?-zmarszczyła brwi.
Wampir stał teraz na dziedzińcu i rozglądał się ,wyraźnie zaniepokojony.
Kiedy nie zareagował ,dziewczyna zeskoczyła z drzewa. Przyjrzała się  bratu i podbiegła do niego.
-Matt? Co Ci jest?-spytała kładąc dłoń na jego ramieniu.
Spojrzał w końcu na siostrę.
-Oh~. Nie nic...od rana szukam Ireth i nie mogę jej znaleźć...-mruknął cicho. Meree zaśmiała się cicho.
-A szukałeś w ogrodzie?-podsunęła rozbawiona.
Matt spojrzał na nią przepraszająco. Pojawiła się kolejna kobieta w domu i całkiem oszalał.Uśmiechnął się do siostry.
-Dzięki.-mruknął i ruszył w stronę ogrodu. Będąc dopiero przy fontannie ,niedaleko bramy do ogrodu usłyszał niesamowicie piękny śpiew.O dziwo Meree miała rację.Kobieta siedziała na murku,który był otoczony przeróżnymi kwiatami.W pełnym słońcu jej skóra delikatnie połyskiwała od potu.Jej policzki były delikatnie zaróżowione.Jej nienaturalnie długie kruczoczarne włosy połyskiwały głębokim granatem.Piosenka,którą śpiewała nie była znana ani Mattowi ani Meree.
Matt zbliżył się bezszelestnie do miejsca,w którym siedziała dziewczyna. Już chciał jej dotknąć, kiedy jego ręka zawisła w powietrzu. Dziewczyna spojrzała na niego. Była najedzona,wypoczęta,a co ważniejsze...jej oczy odzyskały swój jaskrawy błękitno-zielony kolor,jej usta znów były krwisto czerwone.
-Ireth?-wydusił z siebie po chwili. Nie poznał jej...zmieniła się całkowicie...jej kolorystyka była całkiem inna,bardziej jaskrawa,nienaturalna nawet jak na wampira. Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie do niego.
-Witaj...-odezwała się,jednak Mattowi wydawało się,że wciąż śpiewa.
Były dwa wyjaśnienia: Albo była czymś pochodnym od wampira,ale jednak wciąż żywym...ALBO ten idiota Siergiej przyniósł jej nie tę fiolkę z krwią,którą miał przynieść.
-Witaj, Miła Moja.-uśmiechnął się. Przyjemne ciepło rozeszło się po ciele mężczyzny.Ujął twarz dziewczyny w dłonie,zbliżając się do niej nieznacznie.
-Stało się coś?-spytała kiedy wpatrywał się w jej twarz.Ułożyła swoje kruche dłonie na jego,potężnych i zimnych,które trzymał na jej policzkach.
-Nie...nic...zupełnie...-mruknął cicho. Jego usta była prawie u celu. Właśnie chciał ją pocałować. Chciał znowu poczuć ten smak,ten zapach,który ciągle mieszał mu w głowie.W momencie usta Matta wbiły się w soczyście czerwone wargi Ireth. I to był jego koniec. Zatracił się w smaku jej ust.
Dziewczyna spłonęła rumieńcem,przymykając nieprzytomnie oczy. Sama nie wiedziała co zrobić.Poddała się. Mężczyzna mocarnym ramieniem objął talię kobiety ,przysuwając ją do siebie.Czarnowłosa,mruknęła cicho,usiłując go odepchnąć jednak przy użyciu takiej siły nie mogla zrobić nic.


Głosuj (0)

b.russian

[Powrót] Komentuj